Czy aby na pewno chodzi o nasze dobro?

Tym pytaniem chciałem otworzyć mój kolejny artykuł dotyczący postanowień i dyrektyw Unii Europejskiej mającej na celowniku leczenie preparatami naturalnymi w tym ziołami. Unia na pierwszy plan wysuwa hasło - „troska o zdrowie pacjenta”. Tym hasłem zakazuje handlu i dystrybucji wielu ziół które w lecznictwie naturalnym istniały od setek lat. Utrudnia się działanie firm produkujących leki naturalne bez recepty. Z około 21000 podań w sprawie dopuszczenia do obrotu leku naturalnego uprawnienia na dziś otrzymuje około 85, większość dopuszczonych to leki naturalne które nie ingerują w leczenie chorób przewlekłych? Przypadek?

Podwójny kamuflaż nic więcej. Bo jeżeli Unia Europejska w obawie o zdrowie pacjenta delegalizuje kilkaset ziół ze sprzedaży ograniczając tym samym konstytucyjną wolność obywateli to pytam się dlaczego nie zdelegalizuje sprzedaży papierosów i tytoniu który na dzień dzisiejszy powoduje ponad trzydzieści rodzajów raka tytonio-zależnego. 70000 osób rocznie w Polsce umiera w powodu raka! Znaczna część raków powodowana jest przez palenie papierosów, tysiące badań i dowodów na rakotwórcze działania tytoniu i...?

I nic! Zakaz sprzedaży tytoniu byłby ograniczeniem wolności, ale ograniczeniem wolności już nie jest zakaz sprzedaży ziół leczniczych. Czyli możesz kupić coś co Cię zabije, ale nie możesz kupić czegoś co może Cię wyleczyć. A dlaczego?

No właśnie. W wielu zestawieniach przekonuje się, iż lobby farmaceutyczne osiąga największe przychody, ze sprzedaży leków obniżających poziom cholesterolu, leków antydepresyjnych, oraz leków obniżających ciśnienie. Nie jest to jednak prawdą. Największe dochody firmy czerpią ze sprzedaży leków przeciw nowotworowych, ale ponieważ nie ujęte są one zestawieniach sprzedaży komercyjnej (faktycznie nie sprzedaje się tych leków w aptece), przychody osiągane z ich sprzedaży są ukryte.

Czy zatem na pewno chodzi o Twoje zdrowie kiedy zakazuje się sprzedawać ziół które często powodowały powrót do zdrowia w wielu schorzeniach przewlekłych? Czy zatem sprzedaż czegoś co zabija i zakaz czegoś co leczy jest czystą i szczerą intencją?

Ocenę pozostawiam Państwu.